

Zdjecie piękne, ale... jeśli się dobrze przyjrzeć, widac, ze mostek balansu ma inaczej zeszlifowany kant (i inny wzorek, ale to już wiedza tajemna, którą zdobyłem później), no i takiego balansu (z dziurkami na końcach ramion) w 1868 roku Elgin nie produkował. Jak się okazało, składak, mostek balansu i balans z innego zegarka, co gorsza, o wyższej czestotliwości pracy (stąd tyle wkrętów, a i tak spieszył 15 minut/dobę). jak widać na zdjęciu numer z mostka został rozmyślnie usunięty - był na pewno inny


Dałem mechanizm do wyczyszczenia, a w międzyczasie zanabyłem kopertę i wyruszyłem na poszukiwanie części. Wkrótce wpadł mi w łapska mechnizm "grade 6", którego balans powinien bez przeróbek pasować (to ten wolniejszy), ale... nie pasował. Przy okazji podczas czyszczenia wyszło, że balans, który był w mechanizmie, ma inną srednicę płyty bprzerzutnika i przyklejony do osi włos (mocowanie poprzednio widać strzeliło). Dlatego też po odebraniu zegarka zacząłem kombinować i wykombinowałem, ze mam jeszcze sam tylko balans na osi, naprawiony przez Grzegorza Safinowskiego przy okazji naprawy Illinoisa. Zacząłem zatem od zdjęcia mostak balansu z balansem i zacząłem eksperytmentować

Nie mając wiele do stracenia, zdjąłem przerzutnik, włos i wkręty od niepasujacego balansu "grade 6" i przeszczepiłem temu balansowi - na fotce widać, jak balans "schnie" na płytach rozebranego dawcy (trzeba było troszkę kleju, bo się kręcił) i czeka na załozenie wlosa (obok):

Czopy okazały się troszkę za długie, wiec cieniutka podkładka pod mostek wzorem radzieckich mistrzów, i... oto największa nagroda dla zegarpartacza-amatora


Zegarek spieszył nieco, ale dwa wkręty później już czekał na zapuszkowanie:

I tak oto po wielu latach mechanizm znów ładnie cyka i odmierza czas! Pozostaje jeszcze kwestia zdobycia mostka bardziej podobnego do oryginału, ale i na to przyjdzie czas


Jak ja to kocham!!!